Tuesday, August 15, 2006

jakto miasto a wies sa na granicy płaczu

dawno byl w miesice taki super hiper galeria firm sprzedajacych super fajne rzeczy i super drogo to takie centrum handlowe miescilo tez w swoim olbrzymim budynku ktory teraz w dobie samych super i hiper przerobiono na hotel , miescilo cos ala kawiarenki restauracyjki oczywiscie tez super drogie i super nie smaczne zarcie serwowali ale nikomu to nie pszeszkadzalo siedzac w takim miejscu nie wazne czy pijac herbate czy najbardziej wyszukany drink z nie ubogiej karty menu czulo sie super siedzialem tam z ojcem i bratem i z herbata bo mlody bylylem i dla mojego ojca chyba zawsze bede bo chodzbym mial i czterdziestkie na karku to napoi kiboli pic mi nie mozna bo po lyku alkocholikiem zostane , najgosze jest to ze ojciec nie wie ze ja poprostu nie pije

siedzielismy w trujkie brat czul sie super miastowym ojciec nie wiem o czym myslal moze o ladnej kelnerce lub brzydkim kelnerem za ladom a ja mialem wszystko w dupie i tata jako o tata lubi czasami podgrzac sytuacje czasami taj jak lubie to ja , siedzialo w okol nas pelno miastowych nie bardziej miastowych niz my pilo jadlo i czuli sie super i nagle do ich uszu dotarl glos ojca w pytajacym tonie , pytanie bylo do przemka i jak ci sie synu podoba w miescie ?

brat sie rozplakal , bo przeciesz taki byl miastowy twardziel przeciesz

Comments: Post a Comment



<< Home

This page is powered by Blogger. Isn't yours?